Marduk, Origin, Doodswens, Lecks Inc. | Poznań 05-05-2024

Tegoroczna majówka zakończyła się z hukiem. W niedzielę zamykającą długi weekend, na na deskach poznańskiej Tamy, w towarzystwie zacnych supportów, pojawiła się dywizja pancerna Marduk. Jako, że panowie nie dają słabych koncertów, ani nie nagrywają słabych płyt, a ich ostatni album, Memento Mori, okazał się wyjątkowo udany, było to zdecydowanie jedno z tych wydarzeń, których nie powinno się przegapić.

Crypta, Nakkeknaekker, Plaguemace, Hostia | Poznań 07-04-2024

Ostatnio w stolicy Wielkopolski wspaniale obrodziło w metalowe koncerty. Nie sposób, choćby ze względu na ceny, chodzić na wszystko i trzeba dokonywać trudnych wyborów, które jeszcze parę lat temu nie mieściłyby mi się w głowie. W wyniku jednego z takich właśnie wyborów ominął mnie show Midnight, High Command i Dödsrit. Dzień przed nim za to, miałem okazję zobaczyć na deskach 2Progów brazylijską Cryptę w towarzystwie rodzimej Hostii, którą znałem wcześniej jedynie z nazwy, oraz dwóch kompletnie mi obcych duńskich składów - Plaguemace i Nakkeknaekker.

Recenzja: Borknagar „Fall”

Borknagar należy do moich ulubionych kapel z kręgów norweskiego okołoblackowego proga, a ich pełen wyśmienitych piosenek poprzedni album zajął wysoką pozycję w moim zestawieniu najlepszych płyt 2019 roku. Jak więc łatwo sobie wyobrazić, na premierę ich najnowszego wydawnictwa czekałem ze sporą niecierpliwością. Okazało się, że na Fall panowie postanowili dokonać nieznacznej korekty kursu i postawili na granie, bliższe ich nieco starszym wydawnictwom, niż przebojowemu True North. Choć oczywiście, jak zawsze, dostajemy sporo zaraźliwych melodii i wpadających w ucho, ekspresyjnych wokalnych popisów w wykonaniu duetu Vortex / Nedland, to prostolinijnych piosenkowych konstrukcji á la Thunderous, Fire That Burns, Lights tudzież Voices, raczej tu nie uświadczymy.

10 najlepszych Płyt Roku 2023

Moje blogowanie w ostatnich czasach właściwie nie istniało i niewiele brakowało, by rok 2023, mimo solidnej podaży świetnych muzycznych premier, pozostał żałośnie niepodsumowany. Top 10 to jednak Top 10 - należy mieć jakieś, choćby minimalne standardy!

Recenzja: Primordial „How It Ends”

W 2007 roku irlandzcy poganie z Primordial wypuścili To The Nameless Dead - album praktycznie pozbawiony słabych punktów - tym samym, niemalże znikąd, wbijając się do ścisłej czołówki najważniejszych dla mnie zespołów. Choć od tamtego czasu ich twórczość nie schodzi poniżej pewnego, w miarę wysokiego poziomu, to tak całkowitego zwycięstwa, jakie odnieśli Bezimienni Polegli, nie udało im się powtórzyć, a kolejne wydawnictwa zdradzały niestety niepokojącą tendencję zniżkową. Czy How It Ends przełamuje ten trend?

Recenzja: Frozen Soul „Glacial Domination”

Życie to nie bajka - czas odpalić czołgi i ładować haubice. Legendy deathowej wojny z Bolt Thrower wprawdzie już od lat nie grają, na szczęście jednak mamy teksański Frozen Soul, którego świeżo spłodzone drugie dziecko zasuwa po zlodowaciałym, pooranym artylerią bagnie niczym Panzerkampfwagen, ewidentnie odzyskany z garażu jednego z weteranów metalu śmierci, wyremontowany, odrdzewiony i wypuszczony na świat z bakiem pełnym diesla.

Recenzja: …And Oceans „As In Gardens So In Tombs”

Drugi poreaktywacyjny krążek ...And Oceans, to kolejny w dorobku tego klasycznego fińskiego składu przykład solidnego symfonicznego black metalu, który powinien przypaść do gustu fanom gatunku w jego postaci z końca poprzedniego millenium, kiedy to triumfy święcił Emperor, Dimmu Borgir, Arcturus, no i, nawet jeśli w mniejszym stopniu, nasi bohaterowie właśnie. Finowie ponownie fundują słuchaczom nawałnicę pachnącego kosmicznym mistycyzmem blacka, z jednej strony nieustannie atakującego gęstym naporem (około)skandynawskiego hałasu, z drugiej zaś czarującego płynącymi, epickimi melodiami ścigających się wioseł i barwnymi wstęgami klawiszy, poukładanego w chwytliwe (w granicach rozsądku) i pobudzające wyobraźnię numery.

15 Najlepszych Płyt Roku 2022

Panie i Panowie, Irkalla wprawdzie pogrążona jest w śpiączce, ale bez corocznego zestawienia najlepszych albumów nie mogło się obejść. Niech nikogo nie zmyli cisza na blogu - muzyka metalowa (i nie tylko) wciąż nieprzerwanie mi towarzyszy. Powiem więcej, jeśli chodzi o przyjemność słuchania, było to najlepsze dwanaście miesięcy od paru lat, a lista kandydatów do topki znacznie wykraczała poza zwyczajową pulę.

Recenzja: Watain „The Agony & Ecstasy Of Watain”

Niewielu kapelom powstałym u progu nowego tysiąclecia udaje się w miarę wiernie szerzyć stylistyczną spuściznę najważniejszych blackmetalowych hord z pierwszej połowy lat 90., a jednocześnie święcić jako takie sukcesy komercyjne wśród XXI-wiecznej publiki, coraz mniej przychylnej gatunkowej ortodoksji. Bastion okupują tytani drugiej fali, pokroju Mayhem, Marduk albo Satyricon, a młode pokolenie skłania się raczej ku przełamanym wariantom nurtu, wszelkiego rodzaju post-, atmo-, disso-, lub sludge-blackom. Szwedzki Watain (podobnie jak np. 1349) ma na tyle wyczucia w kwestii balansu między żelazną tradycją i bezkompromisowym stylem, a przebojowością i nowoczesnym gwiazdorstwem, że, mimo niewielkich potknięć, wciąż cieszy się relatywnym szacunkiem tak fanów starej szkoły, jak i nabijanej ćwiekami młodzieży...

Hate, Belphegor, I Am Morbid | Poznań 30-03-2022

Trochę ponad miesiąc temu wybrałem się do poznańskiego U Bazyla na koncert Davida Vincenta, który ostatnio, do spółki z Petem Sandovalem i pod przeformatowanym szyldem, ogrywa na żywo kultowe kawałki z repertuaru Morbid Angel. Zwykle z rezerwą podchodzę do podobnych auto-coverowych inicjatyw, ale że miasto dopiero wygrzebuje się z pandemicznej koncertowej posuchy, a poza tym skład imprezy uzupełniły dwie ze wszech miar zacne kapele, postanowiłem rozruszać kark i przypomnieć sobie jak komponują się bazylowe browary ze starym dobrym death metalem.

Recenzja: Sakis Tolis „Among The Fires Of Hell”

Rotting Christ najlepiej wchodzi mi we w miarę współczesnym wcieleniu. Dwa najświeższe krążki, a zwłaszcza The Heretics, rozczarowały mnie wprawdzie przerostem formy nad treścią i klepaniem w kółko tych samych aranżacyjnych patentów, ale jestem fanem wszystkiego co wydarzyło się pomiędzy Sanctus Diavolos, a Kata Ton Daimona Eyatoy, ze szczególnym wskazaniem Theogonii. Chwilowe malkontenctwo w stosunku do ostatnich dokonań Greków nie przeszkadza mi ich lubić, toteż z zaciekawieniem złapałem na bandcampie solowy album Sakisa Tolisa (dla kompletnie zielonych - gitarzysty i frontmana, który do spółki z bratem, Themisem, od początku przewodzi Gnijącemu Chrystusowi) i od dwóch tygodni go osłuchuję.

Recenzja: Amorphis „Halo”

Weterani klimatycznego metalu z Krainy Tysiąca Jezior powrócili w tym roku z nowym albumem, kontynuującym stylistyczną ścieżkę zapoczątkowaną na pierwszym krążku z Tomim Joutsenem za mikrofonem, czyli Eclipse, a doprowadzoną do obecnej formy na etapie mniej więcej Circle...

Recenzja: Zeal & Ardor „Zeal & Ardor”

Manuel Gagneux jest niewątpliwie jednym z najbardziej charakterystycznych młodych bohaterów współczesnej sceny ekstremalnej. Jego Zeal & Ardor w ciągu kilku lat wyewoluował z internetowego eksperymentu w pełnoprawny zespół, który budzi niemało emocji, i którego premiery stanowią spore wydarzenie wśród metalowej publiki. Na najnowszym albumie Szwajcar kontynuuje swoją opowieść o czarnoskórych niewolnikach zaprzedających dusze diabłu...

RECENZJA: VENOM PRISON „EREBOS”

Być może to kontrowersyjna opinia, ale odważniejsza zabawa melodią i testowanie gatunkowych granic wyszły Venom Prison na zdrowie. Nie poświęcając zanadto autentycznego jadu i wściekłości, Larissa Stupar z kolegami wykręcili przy okazji Erebos zestaw niesamowicie atrakcyjnych kawałków, które choć wciąż bezlitośnie kopią dupę, z powodzeniem zapuszczają się poza deathową niszę...

Burning Witches „The Witch Of The North”

Wiedźmy z Brugg pichcą dumny metal z pogranicza heavy i powera, z epickim, pogańskim zacięciem, mieszając w kotle wpływy z różnych zakątków sceny i dbając, by powstały w ten sposób wywar nie tylko pachniał heroicznym czynem, ale był odpowiednio gęsty, parzył gardła i wzbudzał żądzę krwi. Składniki tej mikstury - ciężka, siłowa praca garów, mięsiste riffy oraz zadziorny, nasuwający skojarzenia z Pierwszą Walkirią heavy metalu - Doro Pesch wokal, skutecznie uzmysławiają, że The Witch Of The North to nie jest niewieście granie dla ludzi o gołębim sercu, lecz bitewny zew wojowniczek z serca mroźnej dziczy.

Zacznij bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij