Recenzja: Wheel „Preserved In Time”

Epicki doom nie jest być może najgorętszym podgatunkiem metalu, ale zdecydowanie należy do ścisłej czołówki tych uniwersalnie szanowanych, niezależnie od czasów i mód. Grono świeżych zespołów robiących w jego obrębie naprawdę dobrą robotę rokrocznie się rozrasta, dumnie dzierżąc znicz zapalony ponad trzy dekady temu przez Candlemass, Solitude Aeturnus, Count Raven i im współczesnych. W tym roku do gwiazdozbioru młodych smutnych i ciężkich, do którego zaliczyłbym między innymi Pallbearer, Khemmis, King Goat, Crypt Sermon czy Below, dołączają Niemcy z Wheel, a to za sprawą fantastycznego, trzeciego już albumu: Preserved In Time.