W kolejce do grania… Vol. 7

Za oknem pierwszy śnieg, harmonogramy wydawnicze na 2020 nieuchronnie się zamykają, wielkimi krokami zbliża się ekscytujący czas podsumowań, a na łączach już znaleźć można zapowiedzi albumów zaplanowanych na styczeń i luty. Pora więc powoli zamykać playlisty z hitami z mijających 12 miesięcy i utworzyć nowe, na których otwarcie, jak znalazł, nadadzą się poniższe piosenki.

Recenzja: Pallbearer „Forgotten Days”

Trudno byłoby podważyć tezę, że Pallbearer, w obrębie współczesnej sceny doom metalowej, dorobił się statusu małej gwiazdy. Dzięki temu, że chłopaki nieustannie testują granice gatunkowej niszy, wkraczając w rejony postu, progresji, stonera i sludge’a spod znaku choćby Yob, a jednocześnie utrzymują niezaprzeczalnie klasyczny feeling, czerpiąc w równym stopniu z zamierzchłej klasyki, co z dokonań brytyjskich smutasów z lat 90., premiery ich płyt przykuwają uwagę opiniotwórczych portali i zazwyczaj zgarniają świetliste noty. Po Forgotten Days sięgnąłem więc z uzasadnionym nastawieniem na parę wysokojakościowych okazji do radosnego dumania nad marnością, daremnością i porażką egzystencji. Cóż może być bowiem lepszego na jesienną izolację?