Recenzja: Sakis Tolis „Among The Fires Of Hell”

Gatunek: gothic / melodic black metal
Rok: 2022

Rotting Christ najlepiej wchodzi mi we w miarę współczesnym wcieleniu. Dwa najświeższe krążki, a zwłaszcza The Heretics, rozczarowały mnie wprawdzie przerostem formy nad treścią i klepaniem w kółko tych samych aranżacyjnych patentów, ale jestem fanem wszystkiego co wydarzyło się pomiędzy Sanctus Diavolos, a Kata Ton Daimona Eyatoy, ze szczególnym wskazaniem Theogonii. Chwilowe malkontenctwo w stosunku do ostatnich dokonań Greków nie przeszkadza mi ich lubić, toteż z zaciekawieniem złapałem na bandcampie solowy album Sakisa Tolisa (dla kompletnie zielonych – gitarzysty i frontmana, który do spółki z bratem, Themisem, od początku przewodzi Gnijącemu Chrystusowi) i od dwóch tygodni go osłuchuję. 

Od pierwszych nutek Among The Fires Of Hell słychać wyraźnie kto jest autorem tej muzyki. Piosenki zawarte na płycie brzmią jak spin-off twórczości Rotting, na przestrzeni którego Sakis może bez skrępowania folgować swoim gotyckim inklinacjom – lżejszy, instrumentalnie oszczędniejszy, nieco bardziej melodyjny, ale napędzany tymi samymi pochodami rytmicznych riffów, okraszony charakterystycznymi wrzaskami, nawiązujący do tej samej transowej atmosfery helleńskiego rytuału. Brzmi to ekstra, choć, niestety, utworom brakuje należytego kompozycyjnego dopieszczenia. Każdy z kolei robi świetne pierwsze wrażenie, ale ostatecznie brak im głębi, by na dobre zagnieździć się w głowie. Parę dodatkowych ciekawych pomysłów byłoby naprawdę mile widziane, większość piosenek opiera się bowiem na dosłownie dwóch-trzech motywach, zbudowanych wokół dość jednostajnej, kroczącej hipnotycznie rytmiki.

Mając z głowy główny mankament wydawnictwa, muszę oddać Tolisowi, że spod jego palców płyną naprawdę eleganckie dźwięki, dzięki czemu Among The Fires Of Hell bardzo przyjemnie się słucha i, pomimo pewnych mielizn, płyta regularnie wraca do mojego odtwarzacza. Niepodrabialne partie gitary wiodącej tkają wspaniałe melodie, riffy są potężne, acz pełne gracji (nawet jeśli, miejscami bezpośrednio pożyczone z dyskografii Rotting Christ), a nienachalne klawiszowe tła skutecznie potęgują mistyczną aurę. Salvation (nota bene, w całości czysto zaśpiewany), We The Fallen Angels, Dawn Of The New Age, Ad Astra czy I Name You Under Your Cult to całkiem fajne numery, wchodzące w łeb jak w masło. Całość materiału maluje w wyobraźni magnetyczny obraz heretyckiego buntu – mroczny a zarazem iskrzący energią, dokładnie taki, jakiego przywykliśmy oczekiwać po kultowych peloponeskich składach, z Necromantią, Nightfall, a ostatnio Yoth Iria na czele. Tę spójność wizji, w połączeniu z charakterystyczną dla sceny chwytliwością utworów, odbieram jako największą siłę krążka, która nie pozwala mi przejść koło niego obojętnie i tak po prostu odłożyć go ad acta.

Fanom Greckiego metalu, a zwłaszcza aktualnej, rytualno-etnicznej twórczości braci Tolis, polecam zaopatrzyć się w świeczki, kadzidełka oraz szklankę ouzo i zrobić sobie sesję z Among The Fires Of Hell. Nawet jeśli Sakisa stać na więcej w dziedzinie kompozycji, solowy album nie przynosi mu wstydu, a dodatkowo pokazuje, jak mniej więcej mogłaby brzmieć twórczość Rotting Christ, gdyby pod koniec lat 90-tych, po gotykujących eksperymentach Sleep Of The Angels i Khronos, zamiast skręcić z powrotem na blackowe tory, kontynuowali podróż w bardziej melodyjnym, przystępniejszym kierunku.

Werdykt: 3+/5

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s